Koniec tygodnia. Pięć zespołów, sześć projektów

Co my tu mamy? Elastyczną opaskę do umocowania torebki damskiej na plecach na czas jazdy rowerem; kostkę do gry do bezkonfliktowego podziału zadań domowych; żywą biżuterię dla eko-freaków; stemple – motywatory; grę planszową łączącą pokolenia; odblaskowe etui na telefon na ramię.

Przez pięć dni 19 osób od rana do wieczora w przyspieszonym tempie wymyślało, budowało, drukowało, błądziło, poprawiało, rezygnowało, by raz jeszcze budować. Efekt? Każda z grup z gotowym konceptem i prototypem oraz pomysłem na jego wdrożenie. O samych produktach – gadżetach napiszemy osobno, teraz kilka słów o dynamice warsztatów.

Zaczęli od intensywnej dawki inspiracji. Prowadząca warsztaty Karolina Perrin podkreśliła, że był to też dzień „wyrównywania poziomów”. Konstruktorzy mieli się dowiedzieć, czym zajmą się architekci treści, a ci z kolei poznali rolę design managerów. Żeby wiedzieli później, kto odpowiada za jakie działanie i by móc wzajem na sobie polegać. O tym, jak szerokim pojęciem jest dizajn mówili Paweł Balcerzak i Maciej Sobczak ze studia projektowego INNO + NPD. O szukaniu inspiracji i tworzeniu tzw. contentu, Irena Cieślińska z Kopernika. O druku 3D ci, którzy towarzyszyli im później przez cały tydzień dobrą radą i konstruktywną krytyką – eksperci ze studia projektowego 13Devils Workshop. Do tego seria ćwiczeń integracyjnych pod okiem prowadzącej.

Drugiego dnia zabrali się do pracy. Na początek: czas przepytywania przechodniów i formułowania diagnozy. Trochę na podstawie odpowiedzi z wywiadów, trochę bazując na własnych intuicjach, wzięli na warsztat następujące problemy zdrowotne: bóle pleców; smutek biurowy; rozluźnienie więzi międzypokoleniowych; rozłąka z komórką w czasie joggingu; rodzinne trudności w negocjacjach; estetyka betonu.

Szukanie rozwiązań to kolejny dzień. Mimo podziału na 5 grup, okazało się, że wszyscy obecni na warsztatach są na tyle otwarci na współpracę, że ta żywo toczyła się także pomiędzy grupami. Były momenty trudne. Przykłady, co się dzieje, gdy  konstruktor nie współpracuje z projektantem i prototyp się rozpada. I momenty, gdy słyszeli: „jeszcze prościej” i – mimo bólu – upraszczali. Były też przetasowania. Jedna grupa pracowała w podgrupach nad osobnymi rozwiązaniami. W innej wyłamał się ktoś z niezależnym projektem.  „To wszystko jest naturalne – mówi Karolina Perrin – chodzi o to, żeby do końca dotrwały te perełki.”

„Wczoraj był ładny dzień, wszyscy pracowali ręcznie, dzisiaj znowu przykleili się do tych komputerów i koniec.” – prowadząca już ich traktuje jak rodzinę, a oni cały czas dobrze się bawią. Nawet przy komputerach. W powietrzu unosi się swąd palonego plastiku, a w tle cały czas jednostajny szum drukarek 3D. Technologiczne ograniczenie podziałało stymulująco, nawet jeżeli ostatecznie nie każda z grup zdecydowała się projektować na drukarki. W wykorzystaniu są filc, tektura, drewno, mech, pieczątki.

Coraz bliżej końca maratonu. Dzień piąty to czas podsumowań. I choć przed ostateczną prezentacją swoich prac 2 grudnia mają jeszcze ponad miesiąc na dopracowanie, już dziś każdy chce dowieść, że ich pomysł ma SENS (o co apelował trzeciego dnia Dawid Sokołowski).

Co było najbardziej wartościowe w warsztatach? Zapytani o to, mówią zgodnie: interdyscyplinarność. Niecodzienna okazja, by współpracować z ludźmi odmiennych specjalizacji (a co za tym idzie: sposobów myślenia, rozwiązywania problemów, patrzenia na rzeczywistość) i by ta współpraca była rzeczywiście twórcza.

Wkrótce będziemy mieli dla was szczegółowe opisy i zdjęcia każdego z produktów, film z warsztatów i zaproszenie na finał. Śledźcie.IMG_0035

 

 

Autorzy tekstu

Uzdrowisko Warszawa: zespół organizatorów